Taika MG <- zapisy, Tak, to ja! ^^
![]() ![]() ![]() |
Taika MG <- zapisy, Tak, to ja! ^^
Nov 11 2009, 12:37 PM
Post
#161
|
|
![]() Nie istnieję. Grupa: Użytkownicy Postów: 1307 Jabber ID: gg: 16129671 :D Płeć: Kobieta |
Lol, to może ja spróbuję
Gra trenerska. Mhrochna strona Pokiemanzów, oh wow. Imię: Akanamida Nickozoid Wiek: 14 Płeć: Męska Wygląd: (nie znalazłam nigdzie obrazka odpowiadającego mym wymaganiom, a mnie się rysować nie chce - więc może być opis?) Średniego wzrostu, chudy, krzywe poobijane nogi, duże i skośne oczy barwy dojrzałego winogrona białego. Dziewczęce rysy twarzy, buźka blada, włosy zaś dorastające do ramion, poczochrane, w kolorze mahoniu. Ubiera się zwykle na czarno i ciemnoczerwono, na szyi wiąże sobie białą chustkę, poza tym zarzuca na siebie czarny płaszcz, o ile wysoka temperatura otoczenia nie powstrzyma go od tego. Spojrzenie pełne żądzy mordu i słodyczy zdradza stan umysłowy i emocjonalny osobnika. Zwykle nosi ze sobą katanę - czasem można też go spotkać z piłą mechaniczną (która niestety ma tę wadę, że robi sporo hałasu). W gruncie rzeczy jednak taki widok jest ostatnim widokiem w życiu. Twoja gra: non. Historia (nie wiem, czy ciekawa!): ___Akanamida urodził się w Fallabor. Ze względu jednak na nieznaczne rozwinięcie cywilizacyjne owej w gruncie rzeczy niewielkiej miejscowości - znienawidził ją natychmiast, obarczając ją faktem, iż nie tylko skazuje go na niemożność jakiegokolwiek rozwijania się, ale i na codzienne oglądanie mieszkających tam niezbyt skomplikowanych indywiduów, którzy w większości zajmowali się - jeżeli nie rolnictwem, handlem i prostym rzemiosłem - nicnierobieniem, dziwniemówieniem i śmieszniewyglądaniem. Rodzina Akanamidy w istocie była drobnym, wieśniackim odgałęzieniem szlachetnego rodu Nickozoidów - toteż ambitny młodzieniec po tym, jak dowiedział się kim byli jego przodkowie i jak bardzo ród się stoczył... postanowił opuścić Fallabor poprzysięgając, że jego stopa nigdy już tam nie postanie. ___Ród Nickozoidów utworzył dawno temu silną organizację przestępczą: Team Blade. Dwadzieścia lat temu spadkobierca organizacji zbuntował się i zaczął nowe życie jako normalny, prosty człowiek. Organizacja upadła, a zła sława wokół nazwiska ucichła po jakimś czasie. Ponieważ jednak w przyrodzie nic nie ginie, na świat przyszedł właśnie Akanamida, który zbuntował się przeciwko buntowi i stwierdził, że po ucieczce z Fallabor powoła z powrotem do życia Team Blade. Członkowie tejże organizacji jednak byli naonczas świetnymi szpiegami, wojownikami i skrytobójcami, toteż przed utorowaniem sobie prostej, beztroskiej drogi do zawładnięcia nad światem, młodzieniec postanowił troszkę się podszkolić. ___Zaczynał od zwykłych, prostackich wręcz napadów z nożem na wieśniaków kręcących się po okolicy. Skrywał się w Lesie Popiołu, gdzie zwykle panowała mgła, a pył wulkaniczny zalegał na roślinach, skałach i ziemi niczym śnieg - co ułatwiało mu znacznie zamaskowanie swej obecności. Zabitych rzecz jasna okradał, co zapewniło mu po jakimś czasie dostateczną ilość pieniędzy, ażeby zainwestować w coś więcej, aniżeli tasak, który zabrał ze sobą podczas ucieczki z rodzinnego miasteczka. ___Zakupiwszy na czarnym rynku elegancki strój i katanę (o którą łatwo nie było), postanowił przenieść się do jakiegoś większego miasta i rozpocząć własny biznes - oczywiście skupiający się na tym, co obok słodyczy kochał najbardziej, a więc na przelewaniu krwi. Wyruszył do Slateport, sporego miasta, w którym kręciło się sporo podejrzanych typów, w tym członków Team Aqua - i został tam płatnym zabójcą. Mimo młodego wieku radził z tym sobie doskonale, a zapłata była sowita. Slateport zapewniło mu więc i schronienie i pieniądze, dzięki czemu zakupił sobie cacko, o jakim marzył - piłę mechaniczną idealną do hałaśliwego ćwiartowania każdego, kto wszedłby mu w drogę. ___W wieku czternastu lat (a więc wciąż niewielu) stwierdził, że do powołania do życia organizacji Team Blade właściwie dzieli go parę kroków. Stwierdził jednak, że ponieważ miał pecha urodzić się w świecie, w którym sporą rolę odgrywają stworzenia zwane Pokemonami, postanowił sprawić sobie jakiegoś, jako towarzysza i pomocnika... Początkowa kraina: Hoenn (bo to jedyna kraina, które jako-tako znam, więc ten) Początkowe miasto: Slateport. Cel: Przywrócić do życia Team Blade... Starter: a niechaj będzie to Poochyena. Profesja: Głównie płatny zabójca, poza tym złodziej słodyczy, a później (mam nadzieję) trener. Uwagi: Pragnę dużo krwi, bebechów, pił mechanicznych, latających bezwładnie kończyn i oczywiście słodyczy. Jeśli to możliwe. GG: 16129671 Ten post byl edytowany przez Nickozoid Nov 11 2009, 12:39 PM -------------------- QUOTE(Zangoosia) Historia Postaci:Była zima. Nie prosta, nie taka łagodna tylko wielki mróz. Całe miasto odcięte od prądu z powodu nadmiernych ilości śniegu. Przez pare dni drogi była zamknięte. Mała dziewczynka odważyła się wyjść w – 30 stopni mrozu. Biały puch sięgał jej powyżej pępka. Łatwo nie było wyjść z domu, jak wielka puszka zawinięta w grube ilości ubrań. Po dwóch godzinach drogi mimo, że trasa wynosiła połowę kilometra, dziewczynka stała się hardkorem. Czemu? Bo skoczyła z okna przed wyjściem z domu w wodę zamrożoną w malutkie płatki i krzyknęła, że nigdy nie będzie hardkorem więc zrobiła ten wyczyn. Tak wiecie co zrobiła. Skoczyła pod mały samochód, który ledwo osiągnął prędkość dwudziestu na godzine. Prawdopodobnie był to Fiat sto dwadzieścia pe. Czyli obrażenia nie były wielkie. Na masce samochodu ślepy kierowca nie zauważył innej istoty swojego pochodzenia mimo, że rozbiła szybę i krzyczała „Stój! Stop! Silnik ma ustać!” . Teraz pozostaje pytanie, jak to zrobiła. Dziewczyna znała karate. Nie było najmniejszego problemu. Po wielkiej „męce” samochód ustał. Kierowca wyszedł z auta i gdzieś poszedł. Zawsze, jak to szczęście nie zostawił kluczyków w stacyjce. Niebiesko włosa kreatura zobaczyła tablice z napisem „Witamy w Litteroot”. Od razu zeskoczyła z maski samochodu sportowego i zaczęła biegać w kółko bez żadnego celu. Wówczas ślepy w połowie człowiek (to ten kierowca super samochodu -.-) zapytał się co tu robi. To miażdży wszelkie cytaty, jakie kiedykolwiek zamieszczone były w jakiejkolwiek sygnie.- Ja tu tkwię, bo Pan „podwiózł” mnie z Peterburgu aż tutaj. Nawet, gdy krzyczałam Pan nie usłyszał. Dlaczego? – Zapytała z ironią. – - Widocznie nie miałem założonych okularów i aparatu na uszach. Pozwól, że się przedstawię. Nazywam się Profesor Birch. … Dziewczyna nie dała dokończyć profesorowi i padła na kolana by poprosić o pokemona. Iż całe swoje żałosne życie próbowała złapać jakiegoś stwora, lecz niestety nie udało się jej. Po chwili z biało-czerwonej kuli wypełzał się mały, słodki biały o czerwonych przejaśnieniach na futerku i ostrych szponach przytulił się do swojego nowego przyjaciela. Po podziękowaniu Prof. Birch ulotnił się z miejsca pobytu. |
Nov 11 2009, 04:24 PM
Post
#162
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Nicky: Mam z tobą wielki problem. Nie żebym lubiłam słodkości, ale też za dużo krwi raczej mnie obrzydza. Chociaż, kiedy przeczytałam "katana" byłam w siódmym niebie. Z tą piłą to trochę przesadziłaś. Z wielkimi wątpliwościami, ale TAK. Gra być może nawet dziś.
Shiny Lucario: Wyjdź -------------------- |
Nov 11 2009, 09:29 PM
Post
#163
|
|
|
Grupa: Użytkownicy Postów: 26 Płeć: Mężczyzna |
Imię:Michał
Wiek:14 Płeć:Mężczyzna Historia (ciekawa!):Słońce wschodziło, zaczynał się dzień. Wstałem odczuwając dziwną monotonność. Myślałem że to będzie kolejny zwykły dzień, myliłem się, tego dnia się stało coś co zmieniło moje życie. Poszedłem do szkoły, gdy napadł na mnie dziki magmar. Uciekałem do domu, magmar pobiegł za mną. gdy doszedłem do domu myślałem że jestem bezpieczny.Po chwili zobaczyłem ogień, obudziłem rodziców i pobiegliśmy do wyjścia.Niestety ogień spalił rodziców,a ja zostałem sam. Kiedy wyszedłem zobaczyłem trenera który zaczął walczyć z magmarem.Walke zwycieżył a magamara złapał. -Trzymaj, to będzie twój pokemon-Powiedział dając mi pokaball z magmarem.-Jestem Richard należe do Elitarnej Czwórki. Wtedy postanowiłem że też będę w Elitarnej Czwórce. Początkowa kraina:Kanto Początkowe miasto:Pewter City Cel:Dołączyć do Elitarnej Czwórki Starter:Magmar GG:9626773 -------------------- |
Nov 11 2009, 09:53 PM
Post
#164
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Nieznany : Nie
-------------------- |
Nov 21 2009, 08:59 PM
Post
#165
|
|
![]() Grupa: Użytkownicy Postów: 6 Płeć: Mężczyzna |
Imię:Eiikichi
Wiek:17 Wygląd: ![]() Płeć:męska Charakter:Ironiczny i wredny. Kocha się uczyć, ale widzi granicę między życiem człowieka, a mola książkowego. Pomaga ludziom tylko wtedy, kiedy uważa, że powinien to zrobić. Zawsze tryska entuzjazmem i wolą walki. Poddaje się tylko wtedy, kiedy sytuacja wymaga rozwiązania, którego nie jest w stanie wykonać. Lubi wdawać się w dyskusje i rozmowy z innymi. Starter:riolu Region(miasto):hoenn/Littleroot Historia:Eiikichi urodził się w Saffron City, w regionie Kanto. Mieszkał razem z babcią w jakimś bloku. Matka zostawiła go kilka miesięcy po narodzinach. Ojciec natomiast był alkoholikiem i zamordował człowieka, po czym trafił do więzienia. Nasz bohater miał wtedy siedem lat. Od tamtej pory wychowywała go babcia. Chłopak z początku pałał wielką odrazą do świata i innych ludzi. Szczególnie do swoich rówieśników, którym zazdrościł szczęśliwych rodzin. Nie raz zdarzało się, że wplątywał się w bójki, przez co nie był zbyt lubiany. *** W wieku trzynastu lat wpadł w tak zwane złe towarzystwo. Dołączył do grupki starszych o kilka lat chłopców. Liderem gangu był Candy. Mimo słodkiego imienia, był przesiąknięty nienawiścią i fałszywością. Pewnego razu wpadli na pomysł, że mogą ukraść kilka pokemonów z pokecenter, po czym zwieją i będą żyć na własną rękę. Oczywiście tak młodzi ludzie nie mieli szans umknąć przed alarmami. Kiedy oficer Jenny była coraz bliżej uciekającego gangu, Candy przewrócił Eiikichi'ego na ziemię, po czym dodał tylko: - Wybacz... A w sumie i tak Cię nigdy nie lubiłem! Policjantka złapała naszego bohatera. Groził mu poprawczak, lecz ktoś mu pomógł. James Cond postanowił, że przygarnie chłopaka, a także zapłaci grzywnę. Pan Cond, był przyjacielem babci Eiikichi'ego. *** Rok później chłopak razem z Jamesem i jego córką wyprowadził się do Hoenn. Osiedlili się w Littleroot. Eiikichi przez ten rok, który spędził z panem Condem zmienił się. Przestał reagować agresywnie i znalazł nowe podejście do życia. Zaprzyjaźnił się też z Dianą - córką Jamesa. Czasami wydawało się, że łączyło ich coś więcej niż przyjaźn, lecz chłopak był zbyt nieśmiały, aby spróbować swoich sił w związku. *** Minęły trzy lata odkąd Eiikichi zamieszkał z rodziną Cond, w Littleroot. Przez ten czas bardzo urósł, a także dużo się uczył. Miał równieź wypadek przez co częściowo uszkodziła mu się lewa noga. Musi nosić laskę(taką jak Gregory) Pewnie wciąż żyłby sobie spokojnie, gdyby nie pewien komunikat w telewizji. Reporterka powiedziała, że z więzienia w Hoenn uciekło kilkunastu bandytów. Wśród listów gończych nasz bohater dostrzegł podobiznę i imię oraz nazwisko swojego ojca. "Kouta Onizuka..." - powtórzył chłopak w myślach. Eiikichi nienawidził swojego ojca. Nie mógł zrozumieć tego, że on wybrał alkohol zamiast własnej rodziny. Postanowił odnaleźć ojca i sprowadzić go z powrotem do więzienia, gdzie odpokutuje swoje czyny do końca. Cel:Odnaleźć ojca, a przy okazji zostać kimś szanowanym, aby zyskać szacunek innych ludzi. No i najważniejsze... Udowodnić mamie, że popełniła ogromny błąd, porzucając kogoś takiego jak ja! Zdobyć wszystkie odznaki z ligi hoenn Prośby(czego oczekujesz):-- -------------------- VIRTUADOPT
KLIKAJ BO ZGINIESZ ![]() Konto na gpxplus.net http://gpxplus.net/user/Marcin21 proszę o kliknięcie w jajka ![]() ![]() ![]() ![]() Ja cie złapałem w shelterze tailowa ![]() |
Nov 21 2009, 09:01 PM
Post
#166
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Up: Plagiat jak nic...
Jakby nie patrzeć. Niklas -------------------- |
Nov 23 2009, 02:03 PM
Post
#167
|
|
![]() Grupa: Użytkownicy Postów: 105 Płeć: Mężczyzna |
Imię:Piterr Ayar
Wiek:11 Płeć:Męska Wygląd: ![]() Historia (ciekawa!): W Viridian City mieszkał pewien profesor - prof. Salive. Zajmował się pokemonami ziemnymi. Nieustannie badał podziemne jaskinie. Wejście do jaskiń znalazł przez przypadek. Przy badaniach towarzyszył mu jego jedyny uczeń - Piterr Ayar. Chłopak słuchał z ciekawością wszystkiego, co profesor opowiadał. Piterr'a bardzo zaciekawiły pokemony ziemne. Czytał o nich na internecie, w książkach oraz zbierał gadżety, np. z Sandshrewem. Jednak najbardziej chciał znaleźdź lub złapać Heatrana. Co prawda nie był on ziemnym pokemonem, ale interesowł się nim. Pewnego dnia profesor, będąc w jaskini zawołał swojego ucznia, który zaś przebywał w sąsiednim tunelu. Piterr zjawił się natychmiast. - Tak, profesorze? - Spójrz tylko, co znalazłem - odpowiedział profesor wskazując na siedziącego na kamieniu Cubone'a. - Och! Jest fantastyczny! W życiu nie widziałem fajniejszego pokemona - odpowiedział Piterr. - Jest twój. Proszę. Oto pokeball Cubone'a. A to 5 pustych pokaballi. To natomiast jest pokedex. Strzeż go, bo będzie ci bardzo potrzebny. Teraz możesz wyruszyć w swą podróż pokemon! - profesor wręczył chłopakowi te przedmioty. - Ja... Nie wiem co powiedzieć! Dziękuję profesorze, nie zapomnę tego panu i obiecuję, że odnajdę jakiegoś Heatrana i przyniosę go panu pokazać! Spróbuję też zostać mistrzem pokemon! - Mam nadzieję, że dopełnisz obietnicy. Szczęśliwej podróży! Piterr pobiegł jeszcze pożegnać się z rodzicami i wyruszył w swoją podróż pełną przygód! Początkowa kraina:Kanto Początkowe miasto:Viridian City Cel:Odnaleźdź jakiegoś Heatrana i zostać mistrzem pokemon. Starter:Cubone Profesja:Trener Uwagi:Brak GG:12429072 I mam prośbę. Chciałbym mieć rywala (coś jak Ash i Gary). -------------------- |
Nov 23 2009, 04:21 PM
Post
#168
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Piterr: Może na początku bym przyjęła taką historię, niestety nie teraz. Mam nawet dobry pomysł na tą grę, ale uczucie, że możesz ją rozwalić jest zbyt silne. Nie jestem pewna co do twego pisania. Na razie NIE
Down: Takie rzeczy na PW. Ale i tak za "pomocą" pewnej owcy postanowiłam cię jednak nie przyjmować. Musiałbyś napisać coś bardzo dobrego. Ten post byl edytowany przez Taika Nov 23 2009, 07:25 PM -------------------- |
Nov 28 2009, 11:09 AM
Post
#169
|
|
![]() Grupa: Banned Postów: 146 Płeć: Mężczyzna |
Imię : Lucas
Wiek : 13 lat Płeć : Mężczyzna Wygląd : http://fc02.deviantart.com/fs37/f/2008/255...mon_Diamond.gif Historia (ciekawa!) : Lucas już od małego był wychowywany wśród pokemonów. Rodzice byli hodowcami stworków, więc chłopak bardzo je polubił. Nadszedł dzień jego trzynastych urodzin. Z samego rana poszedł na łąkę, znajdującą się nie daleko jego domu. Usiadł przy niewielkim oczku wodnym. Gdy tak wpatrywał się w wodę, ujrzał po chwili za sobą drugie odbicie. Było mały Totodile. Mieszkał on w tym oczku wodnym . Lucas zaczął się z nim bawić. Po paru dniach narodziła się przyjaźń. Rodzice zauważyli to, lecz nie chcieli puścić chłopaka w podróż. Lucas postanowił się wymknąć z domu razem ze stworkiem. Niedaleko był sklep. Kupił tam wszystkie potrzebne rzeczy : pokedex, 6 pokeball’i, jedzenie, picie i leki. Po wyjściu ze sklepu chłopak stanął przed Totodile’em i stuknął go kulą w głowę. Lucas go złapał. Mijały dni, a chłopak już całkiem nieźle wytrenował swojego pokemona. Uświadomił sobie, że używał tylko ataku „uderzenie głową”. Przeskanował kulę ze stworkiem i dowiedział się, że zna on już ataki : uderzenie głową, zadrapanie i armatkę wodną. Postanowił, że złapie pierwszego napotkanego pokemona. Gdy tak szedł przez las, usłyszał płacz. Pobiegł w stronę tego co usłyszał. Zobaczył Chimchara atakowanego przez Huntera. Kazał Totodile’owi użyć armatki wodnej. Poskutkowało. Pomógł Chimchar’owi, a potem chciał go złapać. Ognisty stworek oczywiście uciekł. Chłopak postanowił, że jako drugiego pokemona, złapie Chimchar’a. Początkowa kraina : Sinnoh Początkowe miasto : Sandgem Town Cel : Zostać dobrym trenerem pokemon, przeżyć dużo przygód. Starter : http://www.sync-blog.com/wp-content/upload...ile-397x600.jpg Profesja : Trener Uwagi : Chciałbym jak najszybciej złapać Chimchar’a. Zdobyć jakiegoś rywala. GG : Nie mam, więc na PW. Ten post byl edytowany przez Shiny Lucario Nov 28 2009, 11:11 AM -------------------- - <a href="http://asianmusic.pl">c-music - - <a href="http://asianmusic.pl">j-rock - <a href="http://asianmusic.pl">j-pop</a> Sygnature mozesz zmienic w panelu kontrolnym.
|
Nov 28 2009, 11:37 AM
Post
#170
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Shiny Lucario: Pozwól, że jak na mnie trochę się rozpiszę. Błędów ortograficznych i interpunkcyjnych ci nie wytknę, bo po prostu mi się nie chce. Stawiam na fabułę.
QUOTE Nadszedł dzień jego trzynastych urodzin. Czy nie stać was na jakiś ciekawszy wątek? Czemu to zawsze muszą być urodziny =.= Nie mówię, że chciałabym gracza o celu zemsty/ uratowania rodziców. Więcej fantazji... QUOTE Po paru dniach narodziła się przyjaźń. Wiem, czepiam się. Niestety za bardzo nie rozumiem, jak po kilku dniach Lucas mógł uznać Totodile'a za przyjaciela. Tak, teraz to ja nie mam wyobraźni, ale to wręcz nie możliwe. Z mojego doświadczenia wiem, że nie można osądzić czy ktoś jest twoim przyjacielem po tak krótkim czasie. QUOTE Lucas postanowił się wymknąć z domu razem ze stworkiem. Niedaleko był sklep. Kupił tam wszystkie potrzebne rzeczy : pokedex, 6 pokeball’i, jedzenie, picie i leki. Pieniądze z nieba zleciały, mam rozumieć i nikt go nie szukał, miło. QUOTE Mijały dni, a chłopak już całkiem nieźle wytrenował swojego pokemona. Uświadomił sobie, że używał tylko ataku „uderzenie głową”. Przeskanował kulę ze stworkiem i dowiedział się, że zna on już ataki : uderzenie głową, zadrapanie i armatkę wodną. Wróć. To nieźle go wytrenował, ale zobaczył, że umie tylko uderzenie głową, a tak naprawdę umiał więcej ataków? Nani? QUOTE Zobaczył Chimchara atakowanego przez Huntera. Kazał Totodile’owi użyć armatki wodnej. Poskutkowało. Tak! Ja chciałabym zobaczyć, jak Hunter poda po pierwszym strzale wodą od takiego młodego krokodyla... QUOTE Uwagi : Chciałbym jak najszybciej złapać Chimchar’a. Zdobyć jakiegoś rywala. To cię eliminuję do końca. Chyba jesteś śmieszny sądząc, że dam ci spotkać takiego rzadkiego pokemona. Z tego co wiem to zabronione jest proszenie o pokemona, albo mi się przywidziało. Wielkie NIE. -------------------- |
Nov 28 2009, 06:37 PM
Post
#171
|
|
![]() Grupa: Banned Postów: 146 Płeć: Mężczyzna |
Imię : Brendan
Wiek : 13 lat Płeć : Mężczyzna Wygląd : http://archives.bulbagarden.net/media/uplo...ald_Brendan.png Historia ( ciekawa ! ) : Brendan to zwykły chłopak mieszkający razem z matką. Z ojcem widuje się rzadko, gdyż wyjechał do regionu Sinnoh nad jezioro waleczności. Był naukowcem i zawsze go nie było w domu. Gdy chłopak miał już 13 lat, tata przysłał mu paczkę. W skład jej zawartości wchodziły : Pokedex, 6 pustych pokeball’i i nowy plecak. Był też list : Drogi synu. Nie widzieliśmy się już prawie trzy lata, a ja nie dawałem znaku życia. Teraz, gdy mam możliwość wysłania listu chciałbym ci coś przekazać. W dniu twoich trzynastych urodzin miałem przyjechać. Razem z mamą mieliśmy dać ci tą paczkę. Niestety coś mnie zatrzymało. Proszę weź te rzeczy i wyrusz w swoją podróż Pokemon. Po drodze do Pokecenter znajduje się mały lasek. Mieszkają tam mało groźne Pokemony, więc tam złap swojego pierwszego. Życzę ci powodzenia. Chłopak posłuchał się ojca i od razu wyruszył. W pobliskim lasku były nie tylko drzewa i krzewy, ale również jeziorko i małe polany. Z opowiadań matki zapamiętał, że grasują tu Pokemony trawiaste, wodne, latające, trujące i ziemne. Wiedział, że odrzuci stworki trujące i ziemne. Chłopak ich nie znosił. Podszedł do jeziorka, rozsypał troczę jedzenia i schował się za krzakami. Czekał tak chyba z pół godziny. Wreszcie się doczekał. Usłyszał mlaskanie. Nie patrząc co to za Pokemon, rzucił w niego niewielkim kamieniem, żeby go osłabić, a następnie pokeball. Kula przestała się ruszać. Przeskanował ją pokedexem i jego oczom pojawił się następujący zapis : http://mudkipz.net/Emerald-Mudkip.png Wodny pokemon. Dzięki płetwie na swojej głowie, może odbierać bodźce z zewnątrz będąc pod wodą. Płeć : Męska Poznane ataki : atak głową, rzut błotem, armatka wodna. Brendan szybko pobiegł w stronę Pokecenter. Uzdrowił Pokemona, a nastepnie wyruszył w dalszą podróż z wodnym stworkiem u boku. Początkowa kraina : Hoenn Początkowe miasto : Litterrot Town (jeśli źle napisałem to przepraszam) Cel : Zostać dobrym trenerem Pokemon. Starter : Mudkip Profesja : Trener Uwagi : Chciałbym, żeby Brendan nie zdobywał odznak, tylko żeby przeżył dużo przygód. Przepraszam, że nie ma zdjęć. GG : Nie mam, więc na PW. -------------------- - <a href="http://asianmusic.pl">c-music - - <a href="http://asianmusic.pl">j-rock - <a href="http://asianmusic.pl">j-pop</a> Sygnature mozesz zmienic w panelu kontrolnym.
|
Nov 29 2009, 06:39 AM
Post
#172
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Shiny Lucario: Bez smaku historia ;/ Żadnego poważniejszego celu. Chociaż styl pisania jest lepszy niż w poprzedniej. NIE
-------------------- |
Nov 29 2009, 08:16 AM
Post
#173
|
|
![]() Grupa: Banned Postów: 146 Płeć: Mężczyzna |
Imię : Brendan
Wiek : 13 lat Płeć : Mężczyzna Wygląd : http://archives.bulbagarden.net/media/uplo...ire_Brendan.png Historia ( ciekawa! ) : Brendan był zwyczajnym chłopcem, mieszkającym w zwykłym domu z rodzicami. Miał dużo przyjaciół, lecz jego marzeniem było zostać mistrzem Pokemon. Pewnego dnia, ojciec Brendan’a dostał zlecenie na Mt. Coronet w regionie Sinnoh. Chłopak wiedział, że jest tam niebezpiecznie, ale praca jego ojca na tym polegała. Był on badaczem rzadkich Pokemonów. Mijały lata, a jego ojciec nie dawał znaku życia. Pewnego dnia rano, gdy chłopak z matką oglądali wiadomości pojawił się następujący komunikat : -Z najświeższych informacji wynika, że na górze Mt. Coronet nastąpiła potężna eksplozja! Najprawdopodobniej była ona spowodowana siłami magnetycznymi. Mogły być one wywołane przez maszyny pewnego naukowca, który przeprowadzał tam badania, ale możliwości jest wiele. Brendan przeraził się. Jego matka wstała, poszła na górę do pokoju syna i zniosła nie wielką, ale ciężką paczkę. W płaczu zaczęła mówić : -Synu. Tata i ja chcieliśmy dać ci tą paczkę razem, gdy skończysz 16 lat, ale dostaniesz ją wcześniej, gdyż musisz odszukać ojca. Znajdziesz tam wszystkie rzeczy potrzebne na podróż. Brendan wziął paczkę i wypakował z niej : Pokedex, 6 pustych pokeball’i i nowy plecak. Matka dorzuciła jeszcze trochę jedzenia, picia i 500$ na dodatkowe wydatki. Chłopak wyruszył z samego rana. Z opowiadań ojca dowiedział się, że w okolicach jego miejsca zamieszkania, na niewielkiej polanie występuje wiele gatunków Pokemonów. Normalne, trawiaste, wodne, latające, trujące, ziemne i nawet stworki typu Dark. Chłopak chciał złapać wodnego lub mrocznego stworka. Rozsypał trochę jedzenia i schował się za drzewem. Po chwili słysząc mlaskanie rzucił kamieniem w Pokemona, w celu osłabienia, a następnie pokeball poszedł w ruch. Złapał go. Brendan wziął kulę i przeskanował Pokedex’em. http://www.pokemondb.co.uk/images/artwork/poochyena.png Mroczny pokemon. Goni zdobycz, aż do wyczerpania. Próbuje zastraszać wrogów strosząc włosy na swoim ogonie. Płeć : Męska Poznane ataki : atak głową, gryzienie, atak piaskiem. Chłopak bardzo się ucieszył i pobiegł do najbliższego Pokecenter, uzdrowił Pokemona i wyruszył w podróż z Poochyeną u boku. Początkowa kraina : Hoenn Początkowe miasto : Litterrott (jeśli źle napisałem to przepraszam) Cel : Odnaleźć ojca. Zostać mistrzem Pokemon. Starter : Poochyena Profesja : Trener Uwagi : Na początku podróży chciałbym złapać jakiegoś wodnego lub trawiastego Pokemona. GG : Nie mam, więc na PW. Ten post byl edytowany przez Shiny Lucario Nov 29 2009, 08:19 AM -------------------- - <a href="http://asianmusic.pl">c-music - - <a href="http://asianmusic.pl">j-rock - <a href="http://asianmusic.pl">j-pop</a> Sygnature mozesz zmienic w panelu kontrolnym.
|
Nov 29 2009, 08:50 AM
Post
#174
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Shiny Lucario: *ziew* po raz n-ty NIE
-------------------- |
Nov 29 2009, 11:41 AM
Post
#175
|
|
|
Grupa: Użytkownicy Postów: 7 Płeć: Mężczyzna |
Imię: Baromiszcz
Wiek: 15 lat Płeć: Mężczyzna Wygląd: Wysoki, dobrze zbudowany. Od dziecka choruje na albinizm toteż od małego miał problemy z akceptacją wśród rówieśników. Posiada typowe cechy dla albinosów- czerwonawe oczy oraz brak owłosienia. Samym wyglądem powoduje strach. Historia: Baromiszcz od najmłodszych lat interesował się Pokemonami. Dojrzewał razem z nimi, poznawał ich świat. Jego ojciec- Dżony Rzadkomyjec był jednym z najlepszych koordynatorów na świecie. Posiadał prawie wszystkie wstążki, w zdobyciu których pomagał mu jego najlepszy Pokemon - Infernape. Dżony był ciągle zabiegany, podróżował od pokazów do pokazów. Miał bardzo ograniczony kontakt z synem. Było można go nazwać "rodzinnym celebrity",bo tylko jak przyjeżdżał do swojego domu, cała rodzina spotykała się na wspólnej kolacji, w czasie której Dżony opowiadał co mu się ciekawego zdarzyło w trakcie podróży. Irytowało to bardzo Baromiszcza, który wolałby mieć normalnego, opiekuńczego tatusia. Pewnego dnia, w czasie pobytu Dżonego w Pastorii, Baromiszcz dostał ofertę od ojca, aby pójść się trochę pobawić do pobliskiego Wielkiego Kanionu. Skorzystał z niej od razu, Dżony wybrał swojego Tailowa, wskoczył na niego i przefrunął przez wielką przepaść. Wysłał ptaka po syna i kazał Baromiszczowi na niego wsiąść. Chłopiec ucieszył się, był bardzo podniecony. Kiedy znajdował się już w powietrzu, Tailowa zaatakowało stado rozwścieczonych Butterfree. Tailow stracił równowagę i spadł a razem z nim Baromiszcz. Dzieciak stracił przytomność, a gdy się ocknął, zobaczył wielki cień dziwnie smutnego Tailowa. Był oszołomiony. Kiedy ptak się odsunął ujrzał jakieś ciało. Był to jego tata. W dodatku nieżywy... Chłopiec zawył bardzo głosno, pierwszy raz w życiu poczuł tak silne uczucie do ojca. Dżony musiał rzucić się w przepaść, chcąc ratować syna. Ryzykował karierę, sukcesy i przede wszystkim własne życie dla Baromiszcza... Kilka lat później Baromiszcz postanowił zacząć swoją przygodę Pokemon. Nie jako koordynator, ale jako trener. Chciał naśladować ojca, być takim jak on. Czy to mu się uda? Niewiadomo... Początkowa kraina: Sinnoh Początkowe miasto: Pastoria Ceł: Pójść w ślady ojca, udowodnić wszystkim, że mimo choroby może spełnić swoje marzenie- zostać mistrzem Pokemon Starter: Chimchar Profesja: Trener Uwagi: Na pewno ciekawa by była gra, gdybym na początku mógł w jakiś sposób zdobyć mapę i sam decydować, w która stronę chcę podrożować, będąc w pełni świadomym jakie miasto, czy też inna atrakcja czeka mnie na końcu drogi. (chociaż mogą być oczywiście wyjątkowe sytuacje) GG: Jak będzie konieczne to podam na PW. Nie chcę, żeby wszyscy widzieli :P -------------------- |
Nov 29 2009, 01:20 PM
Post
#176
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Baromiszcz: hahaha... NIE
-------------------- |
Nov 29 2009, 05:02 PM
Post
#177
|
|
|
Grupa: Użytkownicy Postów: 7 Płeć: Mężczyzna |
Imię: Baromiszcz
Wiek: 15 lat Płeć: Mężczyzna Wygląd: Wysoki, dobrze zbudowany o niebiesko-żółtych oczach. Kręcone, średniej długości, kruczoczarne włosy. Zazwyczaj przywdziewa sportowy strój- koszulkę z krótkim rękawkiem, spodenki sięgające zza kolana oraz tenisówki. Historia: Baromiszcz pochodził z rodu Miritianów. Był to tak liczny lud, że posiadał własną osadę, w centrum której znajdował się zamek. Miritianie byli monarchią, panował król wraz ze swoim doradcami, a jego podwładnymi była cała reszta rodu, zwana po prostu mieszkańcami, którzy dzielili się na mieszkańców wyższej klasy i niższej. W czasach, które opisuję, władcą był Ridiniks Wielki, człowiek, który zapoczątkował okrutne rządy, wprowadził tak zwany"Kodeks Sprawiedliwości", który prawnie pozwalał na mordowanie mieszkańców osady, którzy się nie nadają do pracy albo sprzeciwili się rozkazowi króla. Baromiszcz wraz ze swoim bratem Olivierem, matką Hucynną i ojcem Ramhem tworzyli rodzinę, będącą w warstwie mieszkańców o najmniejszych prawach. Ich głównym zadaniem było chronienie za wszelką cenę króla, reprezentowanie rodu w wojnach, a także wypełnianie wszystkich zachcianek władcy. Nawet tych najbardziej upokarzających. Ramh Miritian był budowniczym w osadzie. Pracował całe dnie za marne gorsze, aby utrzymać rodzinę. Odznaczał się wyjątkową inteligencją. Planował uciec wraz z żoną i synami, gdy tylko nadejdzie właściwy moment. Wiedział, że jego obowiązki wobec króla stają się coraz większe, a on coraz starszy, a co za tym idzie- mniej wydajny w pracy. Był świadomy tego, że jego życie "wisi na włosku" i w każdej chwili może zostać zgładzony przez króla za niewykonywanie swoich zadań. Bez pieniędzy zarabianych przez Ramha, także Hucynnę z dziećmi dotknąłby straszliwy los. Za sprzeciwianie się prawu i niepłacenie podatków zostaliby niewolnikami, a w najgorszym przypadku zabici. Kiedy Baromiszcz dorósł, miał juz 9 lat, zaczął rozumieć system panujący w osadzie. Na własnej skórze doznawał upokorzeń, drwin, poniżeń. Nie raz zdarzały się wieczorne wizyty rycerzy królewskich, którzy rzekomo "motywując do pracy dla dobra całego rodu" znęcali się fizycznie nie tylko nad robotnikami, ale także nad ich dziećmi i żonami. Rodzina Baromiszcza mieszkała w małej chałupce na obrzeżach osady, jakich było tu dużo. Należały one do mieszkańców niższej klasy, czyli przeważającej części społeczeństwa rodu. W jednej chałupce mieściły się trzy izby. Dwie malutkie i jedna większa. Baromiszcz mieszkał w jednym pokoju ze swoim starszym o 7 lat bratem, w drugim z mniejszych pomieszczeń znajdowała się łazienka, a największa izba pełniła rolę sypialni dla rodziców oraz była miejsca spotkań rodziny w ciągu dnia. Kuchnia była na zewnątrz. Z jednej musiały korzystać z reguły 3-4 rodziny. Pewnego dnia, około północy, Baromiszcz się przebudził. Słyszał jakieś głosy, nieraz jakieś lekkie krzyki, czasem jakby płacz. Postanowił to sprawdzić, ponieważ bał się o rodziców. Wyszedł ze swojego pokoju, skrył się za starym zegarem przy wejściu do dużej izby i nasłuchiwał: - ...kochanie...Wiesz, że ja też tego nie chcę, ale to nasza jedyna szansa - - powiedział stanowczo ojciec - Ale...Ramh..Ramh...A nasze dzieci? Co się stanie jeśli ci się nie uda?! - krzyknęła z przerażeniem w głosie matka - Ciiiszej! Obudzisz chłopców. Musi się udać. Jest nas więcej, wykorzystamy element zaskoczenia. - Ale..Jeśli jednak nie?! To co? Myślałeś o mnie?! Nie poradzę sobie bez ciebie... - Chłopcy dorosną, będą ci pomagać się utrzymać. Pójdziesz do twojej matki w Pastorii, ona ci pomoże wychować chłopców. Mi się nic nie stanie, pamiętaj! - Dobrze..- powiedziała szlochając - Więc co mam robić?.. - Słuchaj. Atak zaczynamy o drugiej w nocy. Ty dziesięć minut wcześniej wyjdziesz z dzieciakami z domu. Jak strażnicy cię złapią i spytają się gdzie idziesz to powiesz, że do kuchni. Tam schowasz się w spiżarce na jakiś kwadrans. Zaczniemy atak, kierując się na zamek, w centrum osady. Słuchaj, nas jest parę tysięcy, większość ma broń, będą nam pomagać nasze Pokemony. Musi się udać... Zaatakujemy zamek, wszyscy będą spać, nie będą się niczego spodziewać. Odciągniemy od bram i murów obronnych strażników. Wtedy wy, szybko wyjdziecie ze spiżarki i uciekniecie. Rozumiesz?? Rozumiesz?? - złapał ją za rękę - Gdy już pokonamy Ridinksa, dołączę do was. Spotkamy się u twojej matki w Pastorii... Kocham cię.. - Ja ciebie też Ramh...Kocham cię...- wykrztusiła, a po chwili było słychać spadające łzy na stół, przy którym siedziała Baromiszcz, który był tak przerażony, że z trudnością doszedł do łóżka, nie przewracając się po drodze, czekał na to, co miało się wydarzyć jutro. Dzień był bardzo słoneczny. Słońce wyglądało zza chmur, jakby w ogóle nie zdawało sobie sprawy z powagi dzisiejszego dnia. Nic ciekawego się nie działo, szarość dnia lekko przygnębiała, Ramh pomagał przy budowie wieży obronnej, Olivier pracował na polu, Hucynna zajmowała się domem. Było tak, ale tylko do późnego wieczora. - Wstawajcie! No już, szybko!- usłyszał Baromiszcz przecierając oczy - Co znowu? Jest środek nocy.. - powiedział całkiem zdezorientowany młodszy z braci - Musimy wyjść na chwilę. Tatuś widział jak koło domu chodził Ekans, musi przenieść wam łóżka do dużego pokoju, bo tutaj wąż mógłby się łatwo dostać i was zatruć. W naszej izbie ściany są szczelne, więc nic wam nie grozi. Chodźmy do kuchni się czegoś napić. Kiedy Baromiszcz ubierał buty i kurtkę odezwał się Olivier: -Dobra, ja już będę tam na was czekał. Idę na świeże powietrze, bo źle się czuję - oznajmił i wyszedł Po chwili Hucynna i drugi, młodszy syn byli już w kuchni. -Olivier! Jesteś tu?- zawołała mama- Olivier!!! Nie mamy czasu na wygłupy! - Mamuś..- powiedział Baromiszcz - On tu idzie - zauważył i wystawił palca w kierunku okna. Szedł tam Olivier, a za nim około trzydziestu uzbrojonych ludzi, niektórzy trzymali pochodnie. Na ich czele stał sam król. - To ten dom, o wielki! Nie wiem, o której godzinie ma się to zacząć, ale w każdym razie niedługo - odezwał się ochrypłym głosem Olivier - Dobra robota. A teraz odsuń się - powiedział Ridiniks popychając chłopaka na ziemię - dajcie mu jego nagrodę i chodźcie za mną Jeden z rycerzy trzymających pochodnie, wręczył Olivierowi białą sakiewkę i odszedł w stronę wskazanego wcześniej domu. Był to dom, w którym teraz znajdował się pewien budowniczy, a mianowicie Ramh. Matka zapłakała. Zamarła w bezruchu, wpatrując się przez okno w dom, z którego dobiegały przerażająco głośne krzyki, śmiechy, a także dźwięki wyciąganych z pochew mieczy. Parę minut później drzwi znowu się otworzyły i było można zauważyć zadowolonego króla, a także drwiących z czegoś rycerzy i szlachciców. Kierowali się oni w stronę zamku. Nie zdążyli jednak dojść. Tuż przed bramą wejściową rozległ się olbrzymi huk. Potem drugi. Trzeci. Zaczęło się powstanie mieszkańców. Tysiące mężczyzn wraz ze swoimi Pokemonami zaczęli biec w stronę zamku. Mieli tylko jeden cel- odzyskać wolność za wszelką cenę. Król rzucił się w ucieczkę i udał się do swojej komnaty. Zaczęła się prawdziwa bitwa. Wojna. -Złap mnie .. złap mnie za rękę - wykrztusiła matka Baromiszcza do chłopca i zaczęła uciekać poza mury osady Rzeczywiście, wszyscy strażnicy broniący wejścia do osady, ruszyli na pomoc swojemu władcy. Droga ucieczki była wolna...Kiedy Hucynna z synem byli już poza osadą, usłyszeli, że ktoś w ich kierunku biegnie: - Mamo! Stój! Czekajcie na mnie! Udało mi się uciec... Czemu na mnie nie zaczekaliście? Co się dzieje?! Gdzie ojciec?.. Był to Olivier. Podszedł do matki, przytulił ją i wyraźnie odczuł ulgę. Kobieta spojrzała mu prosto w oczy, znów się rozpłakała, a następnie opuściła głowę i pobiegła razem z Baromiszczem jak najdalej od Oliviera i osady. W stronę Pastorii. Przebieg bitwy do dziś nie jest wyjaśniony. Ramidiks i jego podwładni zwyciężyli praktycznie bez żadnych strat, mimo że powstańców było kilka razy więcej. Wszyscy oni zostali wraz z rodzinami zostali zabici. Z osady pozostał tylko zamek, w którym mieszkał król wraz ze szlachtą. Najprawdopodobniej Ramidiks pokonał powstańców dzięki wielkiej, psychicznej sile. Nie była to jednak ludzka siła, a Pokemona. Niewiadomo jednak co to był za Pokemon, jedyne co jest jasne to fakt, iż miał on przeogromną siłę i to jemu król zawdzięcza życie i zwycięstwo. Dziś mija już szósty rok od tamtego wydarzenia. Baromiszcz mieszka w Pastorii wraz ze swoimi dziadkami. Jego matka zmarła 5 lat temu. Od czasu ucieczki z osady chorowała na depresję oraz serce. Nie była już tą samą osobą co kiedyś. Ramidiks także już nie mieszka w dawnej osadzie. Przeniósł się gdzie indziej, a o terenie, który kiedyś był miejscem wielkiego terroru i strachu teraz słuch zaginął... Początkowa kraina: Sinnoh Początkowe miasto: Pastoria Ceł: Odnaleźć brata i pomścić ojca. To cel najważniejszy. Drugorzędną sprawą, aczkolwiek także istotną jest zabicie Ramidiksa i zidentyfikowanie tajemniczego Pokemona, który pomógł wygrać królowi wojnę. Starter: Chimchar Profesja: Trener Uwagi: Na pewno ciekawa by była gra, gdybym na początku mógł w jakiś sposób zdobyć mapę i sam decydować, w która stronę chcę podróżować, będąc w pełni świadomym jakie miasto, czy też inna atrakcja czeka mnie na końcu drogi. (chociaż mogą być oczywiście wyjątkowe sytuacje). Przede wszystkim jednak proszę o przyjęcie :D A w przypadku jego braku o wytknięcie mi błędów. GG: Jak będzie konieczne to podam na PW. Nie chcę, żeby wszyscy widzieli :P -------------------- |
Nov 30 2009, 06:24 PM
Post
#178
|
|
![]() Grupa: MG Postów: 641 Płeć: Mężczyzna |
Imię: Lucas
Wiek: ok. 16 lat Płeć: Mężczyzna Wygląd: Lucas ma niezwykle gęste blond włosy niekiedy sterczące we wszystkie strony. Ubiera się w pomarańczową bluzę na dług rękaw w białe paski z dużym kołnierzem, lubi takie ubrania. Na szyję zakłada jasnozielony szal z wyhaftowanym imieniem. Na ręku nosi zaś Poketch, przedziwne urządzenie, które otrzymał od ojca na trzynaste urodziny. Do tego czarne dżinsowe spodnie, w których czuje się najlepiej. Przez ramię zakład torbę idealnie pasującą kolorem do butów. Historia: Lukas urodził się w Blackthorn City, w malowniczym regionie Johto. Pochodził z zamożnej rodziny z wielkimi wpływami. Ojca i matkę widywał bardzo rzadko, trzy, góra cztery razy do roku. Pochłonięci realizowaniem swoich marzeń nie interesowali się szczególnie swoim synem. Chłopak czasami myślał, że oni go nie chcą. Jego wychowywał zajął się Eliasz Oak, były profesor Pokemon. Uczył chłopca o fantastycznym stworach zamieszkujących glob. W wieku jedenastu lat Lukas ruszył w podróż Pokemon. Opóźnienie nastąpiło z powodu szkoły, którą zmuszony był zdać. Wraz z Chicoritą wyruszył, by zawojować rodzinny region. Przez długi okres czasu zastanawiał się kim chce być. Każdy "zawód" tak samo go pasjonował, tym ciężej było mu wybrać. W końcu jego wybór padł na koordynatorstwo, dość interesujące zajęcie. Wolał podziwiać piękno Pokemonów, niż oglądać ich ciężkie walki. Pierwszego roku nie osiągnął zbyt wiele, zdobył jedynie dwie wstążki. Drugiego roku już cztery. Był wtedy o krok od Wielkiego Festiwalu. Wtedy właśnie postanowił spróbować w Hoenn, dość oddalonym kontynencie. Tam poszło mu znakomicie. Zdobyte wcześniej doświadczenie zaprocentowało pięcioma wstążkami i szóstym miejscem w klasyfikacji ogólnej. Podróż po Kanto była drobnostką. W ciągu pierwszych pięciu Pokazów zdobył wszystkie wymagane wstążki i zajął czwarte miejsce na Festiwalu. Niestety, jeden z jego przyjaciół po kłótni rozsiał plotki, iż wygrywał przekupując sędziów. Na początku nikt nie zwracał na to uwagi, gdy jednak niektórzy przeciwnicy Lukasa zaczęli mówić to samo sprawa zrobiła się głośna. Przekupieni sędziowie (przez przeciwników chłopaka, rzecz jasna) potwierdzili zarzuty, co doprowadziło do publicznego wyśmiania i ośmieszenia Lucasa. Odebrano mu wszystkie wstążki i tytuły. Wpadł w depresję. Po kilku latach uznano, że wszystko zostało zmyślone, a dowody sfałszowane. Z dnia na dzień stał szanowanym koordynatorem. To mu jednak nie wystarczyło. Nie wytrzymał i postanowił ruszyć w nową podróż. Wraz z nowo złapanym Growlithem wyruszył do Sinnoh, by po raz kolejny wziąć udział w Wielkim Festiwalu i udowodnić, że wszelkie jego sukcesy nie były kupione. Początkowa kraina: Sinnoh Początkowe miasto: Sangem Town Ceł: Po raz kolejny wziąć udział w Wielkim Festiwalu i udowodnić, że wszelkie jego sukcesy nie były kupione. Starter: Growlithe Profesja: Koordynator, trochę trenera. Uwagi: Myślę, że brak. ^^ GG: 17419074 No i proszę o przyjęciu, ciekawą grę itp. itd. -------------------- |
Nov 30 2009, 06:51 PM
Post
#179
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 872 Płeć: Kobieta |
Baromiszcz: Zalatuje mi moją własną historią, którą dałam do Kaya. NIE
VincuS: Nie powiem, że jest zła. Ujdzie. Mam na nią pomysł, więc TAK. ZAPISY ZAMKNIĘTE! -------------------- |
![]() ![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: 19th March 2010 - 07:15 PM |