Nabór na MG, Zapraszamy do zapisywania się!
![]() ![]() ![]() |
Nabór na MG, Zapraszamy do zapisywania się!
Feb 16 2010, 06:59 PM
Post
#141
|
|
![]() Wredna ninja z wioski piasku; Suicune ^^ Grupa: MG Postów: 868 Płeć: Kobieta |
Nick: Taika
Doświadczenie: Byłam na tym forum już MG ;3 Dlaczego właśnie Ty?: MG byłam nie najgorszym. Kilku osobom podoba się mój styl pisania. Twoje wady i zalety: (Nikt nie jest idealny :P) Zalety: * Jak się uprę to prawie nic nie jest mnie w stanie zatrzymać (hm, to chyba taka pół-zaleta) * Mam pomysły na gry (przykładem może być rozgrywka z Frytkiem) * Czasami wręcz odpoczywam po szkole właśnie odpisując graczom (tak było ostatnim razem) Wady: * Moja wena często się kończy, jednak wraca z podwojoną siłą * Czasem popełniam błędy interpunkcyjne Kontakt (GG/Jabber, etc): gg - 9099821 Ilość prowadzonych gier: Na początku max.4, wiem czym się kończy natłok gier Twoja znajomość Pokemonów: Dość dobra. Gdyby były luki to można skorzystać z jakiś stron pomocniczych, nie? ;P Przykładowe WŁASNE opowiadanie: Misu wolnym krokiem włóczyła się po mieście. Mimo, że właśnie otrzymała pieniądze za występ w musicalu, nie była szczęśliwa. Żałowała teraz każdego przekleństwa podczas prób. Wystarczyły dwa tygodnie, żeby zatęskniła za całą ekipą. Spojrzała w niebo, a w oku zabłysła łza. Jej Vulpix pisnął cicho na widok roztrzęsionej trenerki. Zadrżała. Miała przed sobą te wszystkie zalane płaczem twarze, próbujące wydusić z siebie słowa, które pasowałyby do melodii. Publiczność też nie była obojętna – żałowała, że nigdy już nie zobaczy całej ekipy na deskach teatru. Zacisnęłam dłoń na pieniądzach. Co z tego, że je ma? Co z tego, że ma gdzie mieszkać? Swoją drugą rodzinę zostawiła i nic nie wskazywało na to, że kiedyś znów się spotkają. Niespodziewanie usłyszała znajomy głos. Wyprostowała się z przekonaniem, że przesłyszała się. Lisica wyraźnie zadowolona pomerdała wszystkimi ogonami. Ten chłopięcy, a zarazem poważny ton nie mógł należeć do nikogo innego, jak do Aiby. - Misu! – blondynka poczuła mocne szarpnięcie. – Wiedziałem, że cię tu znajdę! Dziewczyna od razu poznał chłopaka. Tak, jak przypuszczała – był nim Aiba, jedna z osób, które brały udział w musicalu. Miał brązowe włosy, które sięgały aż do podbródka. Z daleka może wyglądał jak dziewczyna, jednak nie miał zamiaru ich ścinać. Był chudy, ale kondycje i ducha walki miał większego niż jeden mięśniak. To właśnie on pomagał Misu, gdy ta traciła zapał na próbach. Obok niego dreptał obojętny Mankey. Małpa machnęła łapą na przywitanie, a Vulpix podbiegła do niej. Znali się od kilku lat, od pierwszych prób do musicalu, tak samo jak ich właściciele. - Aiba Kazuki – szepnęła, jakby nie do końca wierząc własnym oczom. – Nie sądziłam, że jeszcze się spotkamy. Nawet nie wiesz jak się cieszę – podniosła kąciki ust w nieśmiałym uśmiechu. - Kobieto, słuchaj tej nowiny – próbował złapać oddech, co udało mi się dopiero po dłuższej chwili. Wyprostował się i odgarnął pojedyncze kosmyki włosów, jak to miał w zwyczaju. Nabrał powietrza, a następnie coś wymamrotał do ucha koleżanki. - Nie wierzę! Nie rozumiem, dlaczego dyrektor postanowił wystawić drugą część! Tak nas zapewniał, że to ostatni raz. - Jeśli dobrze pójdzie to za trzy miesiące zaczynamy próby, tym razem w Hoenn – Kazuki aż trząsł się z radości. Chłopak nagle zaczął skakać z jednej nogi na drugą, żeby po chwili wykonać kilka niezbyt skomplikowanych ruchów tanecznych. Dziewczyna od razu dołączyła do niego, jednak zamiast tańca zaczęła klaskać i nucić jakąś dynamiczną muzykę. Oboje doskonale znali tę scenę – była ona pierwszą z ostatniego musicalu. Ile to musieli się wszyscy namęczyć, żeby ją zapamiętać. Ale jaka to radość wreszcie zatańczyć równo i zgodnie z rytmem! Pokemony wpatrywały się w nich z ukrywaną radością. Cała czwórka chciała jak najszybciej wrócić do teatru oraz ekipy, nie zależnie w której części świata. Szatyn w pewnym momencie za bardzo wygiął się do tyłu, przez co z impetem uderzył o chodnik. Blondynka szybko do niego podbiegła ze strachem na twarzy. - Aiba, nic ci nie jest?! Chłopak podniósł głowę, jednak uśmiech zniknął z jego ust. Masował sobie obolałe biodro. Po chwili wstał i oparł się o jedno z drzew. Zapadła cisza. Nagle wszyscy wybuchnęli śmiechem. Tak rozpoczęła się przygoda Misu. A trzeba powiedzieć, że wiązała ze sobą wiele niebezpieczeństw oraz emocji… Wasza gra: http://pokemonpl.net/gra-taiki-t32000.0.html -------------------- |
Feb 16 2010, 08:39 PM
Post
#142
|
|
![]() Also known as Yoroii Grupa: Użytkownicy Postów: 92 Jabber ID: GG: 7396549 Płeć: Mężczyzna |
Nick: Pan Prezydent Brock Obama
Doświadczenie: Byłem tutaj na forum, więc znam się na rzeczy. Co prawda, nie prezentowałem wtedy wysokiego poziomu, ale teraz nabrałem większej wiedzy. Dlaczego właśnie Ty?: Jestem osobą otwartą na nowych. Daję szansę ,,nieoszlifowanym diamentom", a do tego mam dużo wolnych miejsc. Mógłbym prowadzic gry w wielu innych realiach (chociażby karcianka Duel Masters) Twoje wady i zalety: (Nikt nie jest idealny :P) + Dużo wolnego czasu + Daję szansę gorszym + Dobra znajomośc interpunkcji oraz ortografii + Dużo wolnych miejsc, czasu oraz pomysłów - Kłopoty z samooceną Kontakt (GG/Jabber, etc): 7-3-9-6-5-4-9! (GG of korz) Ilość prowadzonych gier: 7 Trenerskich, 3 Pokowe i 5 Pozapokemonowych Twoja znajomość Pokemonów: Cztery podstawowe regiony znam maksymalnie, ale tymi regionami ,,Rangerskimi" się nie skaziłem. Przykładowe WŁASNE opowiadanie: Piękny dzień w największym kurorcie Sinnoh, okrytym sławą dzięki swej Latarni Vista Sunyshore City. Słońce grzało tak bardzo, że możliwe było usmażenie jajka na masce samochodu, więc nie możne się było zdziwić, że większość miasta wyszło na licznie otaczające je plaże. Tylko nieliczni siedzieli teraz w domu. Głównie przez brak wolnego czasu… Ale to nie jest żadna prognoza pogody. To opowieść pewnego trenera, który tego dnia przesiadywał w swoim wielkim pałacu… Vincent Volt. To o niego mi chodzi. Wciąż wzgardzany chwałą swego brata – lidera tutejszej Sali – szkolił swoje trenerskie umiejętności. Zawsze bał się go, ale teraz już wiedział. Wiedział, że jest równie silny, o ile nie silniejszy od swego braciszka. Ale, on nie chciał wałczyć z nim o odznakę – nagrodę tutejszego Gymu zdobył jeszcze za kadencji poprzedniego lidera. On chciał wałczyć o pozycję, o chwałę, blask i sławę, która towarzyszy każdemu liderowi… Ale wróćmy do samego Vincenta – otóż, ta myśl – czy dam sobie radę czy nie – gnębiła go od początku całego miesiąca, a dzisiaj, poczuł dziwną pewność siebie. Więc, nie czekając długo – wyszedł na długi dziedziniec otoczony zewsząd fasadami domu, a następnie wyjął z kieszeni pokeball. Mamrocząc coś do siebie pod nosem, wypuścił z niej swego pokemona. Wskoczył na niego, i wzniósł się w górę. -Widzisz, Toggey. Dzisiaj, mam swoją szansę. Dziś jest ten dzień! Dzisiaj zepchnę swego brata, będę popularny! Tylko, czeka nas jedna, na pewno ciężka walka. - chociaż kierował te słowa to pokemona, to czuł jakby sam siebie podpierał na duchu. Gdy skończył swą mowę, wzniósł się w górę, a następnie zniknął pod osłoną gęstych obłoków… -Dzień-doberek! Radio Sunnyshore Station wita was z najpiękniejszego miejsca w naszym przepięknym miasteczku, z urodziwej Electro Beach! Tutaj, impreza będzie trwała całą noc, aż do bladego świtu!- już od rana, między innymi takimi słowami, wszelkie darmowe radyjka trąbiły szukając sensacji w ten gorący letni dzień. I chyba znaleźli. -Ale co to!? Otóż, z chmur wyłania się sylwetka człowieka na pokemonie! Czyżby to… Tak! To on! Vincent Volt! Wielki trener, brat Volknera Volta! Ale, po co on tutaj!? – no właśnie, znaleźli. A ta sylwetka, to rzeczywiście był Vincent Volt. Ale wszyscy wiedzieli, że on nigdzie się nie wybiera bez powodu. Najwidoczniej, jego zgrabny nos wyniuchał Volknera, tylko po to, aby stawić mu czoła! A więc, szybko zleciał na wielką scenę, gdzie jego brat znów popisywał się przed tanimi laseczkami, które przyciągał tylko rozmiar jego portfela. -No, kogo my tu mamy? – lekko nie spodziewając się nagłego gościa tutejszy lider od razu zaczął od kpiny. -Ty doskonale wiesz, kogo. I czemu. Nie będę owijał w Mareepa. Jestem tutaj po to, aby ciebie tutaj nie było. Wyzywam Ciebie na pojedynek o stanowisko lidera! – odparł z wielką nonszalancją brat poprzedniego rozmówcy. I, gdy Volkner przygotowywał się do odpowiedzi, wredny komentator niemile zabrał głos: -Wowowow! Ten dzień jeszcze nie raz mnie zaskoczy! Właśnie Vince… – i nie dokończył, bo Volkner zrewanżował się, i sam przerwał: -Cisza. Ja muszę porozmawiac z bratem w spokoju. – powiedział to z taką dumą i z takim głosem, że zabrzmiało to jakby król mówił do podwładnych. A następnie skierował się w drugą stronę –Dobrze, bracie. Wiem, masz już 8 odznak więc masz wielkie prawo do tego. Zrobimy to tu i teraz. Wiesz, – uciszył trochę swój ton –lud domaga się zabawy.- zaśmiał się, lekko drwiąc z rzymskich zwyczajów. Następnie, dwaj bracia wyszli na pustą przestrzeń. -Bracie. To będzie walka tylko jednym pokemonem. Wybierzmy najlepsze, żeby widok był najlepszy. – na krótko ustalili zasady walki, a później, niczym dwaj aktorzy typowego Westernu, sięgnęli do kieszeni i wyrzucili po jednym pokemonie. Na chwilę oślepił ludzi czerwony blask towarzyszący wejściu pokemona, ale gdy doszli do siebie, ujrzeli na arenie dwa pokemony – Garchomp Vincenta, oraz Electrivire Volknera. -Szybko! Zaatakuj go Elektryczną Pięścią! -Unik, Garchomp! Następnie zaatakuj go Ognistym Płomieniem! – gdy obaj trenerzy rozdali swoje komendy, pokemony przystosowały się do nich. Electrivire rzucił się na smoka, ale gdy ten nie trafił, szybko dostał w twarz ogniem. Nie było to zbyt przyjemne, ani korzystne dla Volknera, lecz bardzo bolesne. Electrivire padł na ziemię, a małe iskry nadal zdobiły końcówki kabli tegoż pokemona. -Szybko! Wykorzystaj tą sytuację! Użyj Trzęsienia Ziemi i stwórz mały rowek! – taktyki Vincenta były bardzo przemyślane, a Garchomp zrobił wszystko bardzo dobrze. Stworzył duży, choć wąski kilkumetrowy rów, i zgodnie z założeniami, Electrivire wpadł do środka. -Pięknie! A teraz, dobij go potężnym Draco Meteorem! – Vincent był tak bardzo podniecony, że przy wypowiadania tejże wskazówki, jego serce biło 120 razy na minutę. A jego pokemon, nie mniej ucieszony z tego obrotu spraw, zrobił co tylko mógł – gdy sam zaczął odprawiać dziwne tańce, Electrivire właśnie wygrzebał się z ziemi. Ale, nie pomogło mu to. To wielkie meteory spadające z nieba trafiły go, gdy ten właśnie dosięgał skrzydeł Garchompa… Widok był masakryczny. Setki powyrywanych kabli, na których płonęły płomienie. Nikt nie spodziewał się, jaka siła kryje się pod tą niewinną twarzą dziecka… Miasto zapamięta ten dzień jako koniec wielkiego Volknera, a początek ery jego brata. Wszyscy, którzy widzieli ten wyczyn, nie zapomną tego strachu i szacunku, który poczuli widząc łatwość, z jaką jego smok rozprawił się z wielkim Electrivirem… Wasza gra: Ojej, nie chce mi się ich szukac, ale już daję: GRA U KAKAA` GRA U KUBAXA No, to tylko takie ,,wyróżnione", ale jeszcze gram u Messiego, Razzy'ego, a u Dechariusa grę mam miec niedługo. Ten post byl edytowany przez BrockObama Feb 16 2010, 08:40 PM -------------------- Tak się kończy, gdy wyzywasz Indianę na pojedynek nożowy. ![]() ![]() ![]() ![]() QUOTE(Nąsęsopedja) Obama jest synem Kenijczyka i Amerykanki. Urodził się podobno w Honolulu, ale gdzie dokładnie, trudno powiedzieć: sam twierdzi, że rodzice poznali się w Manoa na studiach, jednak imię „Barack” wskazuje na to, że został poczęty w mało luksusowych warunkach. Obama od 6. do 10. roku życia uczęszczał do szkoły w Dżakarcie, stolicy Indonezji. Tam zapewne nabył swoją wspaniałą opaleniznę. Wystąpił też kiedyś w grze Mortal Kombat jako Baraka. Mówi się, że w żyłach Obamy płynie polska krew – jego dziadek zjadł kiedyś polskiego misjonarza. A ja mam swoje miasto, wy się cieszcie wioskami! O! Obama wie! On też to zna! A teraz moje PBFy: Gra u Razzy'ego Gra u Chomiczka, druga próba Imię i nazwisko: Yoroi Bettoshuwan Pokemony: ![]() | Płec: Mężczyzna | Ataki: --- | Płec: Mężczyzna | Ataki: ---Gra u Kakaa' Imię i nazwisko: Latham ,,Lavel" Veloso Pokemony: | Płec: Mężczyzna | Ataki: Sleep Powder, Constrict, Ingrain, Vine WhipGra u Messiego Imię i nazwisko: Lucas Screamstorm Pokemony: ![]() | Płec: Mężczyzna | Ataki: ---Przedmioty: --- Gra u Kubaxa Postac: | Płeć: Mężczyzna | Ataki: Headbutt, Leer, Focus EnergyPartner: | Płec: Mężczyzna | Ataki: ---A na koniec... oto kim ja jestem! ![]() |
Feb 16 2010, 09:24 PM
Post
#143
|
|
![]() Chillsheep Grupa: Operator Postów: 3911 Płeć: Mężczyzna |
Zamykamy kramik, było miło.
Cóż my tutaj mamy... Boginię znikającej weny oraz herosa BrockaObamę z rodu Ukradli-Mi-Ć-I-Przez-To-Nie-Działa. Niech no spojrzę na historie... Hmm, jak dla mnie lepsza się wydaje opowieść Taiki. Jakoś brzmi bardziej... że tak powiem, naturalnie. Yoroii, Twoja nie jest aż taka zła, ale te dialogi coś mi nie pasują. Sory, może następnym razem przejdziesz. Taika, jedna rzecz. Napisałaś o błędach interpunkcyjnych, ale ja zauważyłem jeszcze jeden, który od czasu do czasu popełniasz. Zwłaszcza kiedy opisujesz żeńskie postacie masz tendencje do ni stąd, ni zowąd do pisania jak o sobie xd Przykładowo w tej historii: QUOTE Zacisnęłam dłoń na pieniądzach. Co z tego, że je ma? Weź się z tym pilnuj. A, i jak mi znowu mi odlecisz z weną hen daleko, będę bardzo, ale to bardzo niezadowolony... -------------------- | DeviantArt || Last.fm || Skanlacje Nid || Pan Wysp (fick) | | OVIS REGIA || KĄKOORS | My new music discovery: R.E.N.O.I.S.E [progressive trance] [UKR] Tune of the Week: Kraftwerk - Metropolis |
Wczoraj, 04:11 PM
Post
#144
|
|
![]() Chillsheep Grupa: Operator Postów: 3911 Płeć: Mężczyzna |
Wiecie o co chodzi, więc kto chce niech próbuje swych sił. -------------------- | DeviantArt || Last.fm || Skanlacje Nid || Pan Wysp (fick) | | OVIS REGIA || KĄKOORS | My new music discovery: R.E.N.O.I.S.E [progressive trance] [UKR] Tune of the Week: Kraftwerk - Metropolis |
Wczoraj, 05:32 PM
Post
#145
|
|
|
Wyginam śmiało szyję! Grupa: Użytkownicy Postów: 571 Płeć: Mężczyzna |
Nick: Whiriple, pozwalam na nazywanie mnie po staremu, czyli Szajni.
Doświadczenie: No, mam duże. Byłem juz MG na różnych forach darmowcach, na Cipogu i jestem stałem GejmMasterem na GG-owych sesjach. Dlaczego właśnie Ty?: Myślę, że każdy ma szansę rozwinąć swoje skrzydła i pokazać, co potrafi. Może i nie sprawiam dobre wrażenie ze swoją ilością prób, ale nie rozpoznaje się książki po okładce, nawet jak jest stara. Twoje wady i zalety: (Nikt nie jest idealny :P) Wady: - Jestem pyskaty. - Niecierpliwość to moje drugie imię. - Zazwyczaj nie mam zaufania do nowych userów, bo ci są zazwyczaj ciut dziwni(nie dotyczy to gbaneshe, który jest nawet w porzo). Wolę prowadzić gry tym, do których mam zaufanie. Zalety: + Wiem sporo na temat PBFu, gdyż lubię MGowanie i jakiś duży czas temu dłuugie chwile przesiadywałem w Archiwum PBF, czytając stare gry. + Wyobrażnię, pochwalę się, mam większą niż żaden z wszystkich MG, oprócz Nayii (ona niewątpliwie jest lepsza ode mnie, ale nie długo, nie długo...). Nie wiem, czy to uznać za zaletę, czy wadę więc na równi. =(+/-) Mogę sprawić, żeby w 1 dzień grze przybyło 20 stroń, bo mi się podoba, a potem usunąć, bo jest gracz coś psioknął. Kontakt (GG/Jabber, etc): GG 4EVER: 11738919 Ilość prowadzonych gier: Nie znam słowa: limit. Może ktoś mi wyjaśni? Twoja znajomość Pokemonów: Cóż, nie jestem takim fanem, żeby znać każdą naturę, każde albity, ale regiony i kieszonkowych potworów znam na tyle dobrze, że mogę określić się mianem średniego znawcy. Ale od czego są wszelkiej masy encyklopedie o pokemonach? Przykładowe WŁASNE opowiadanie: - Proszę wstać, sędzia wchodzi. - basowy głos policjanta, pilnującego porządku w sali rozpraw rozchodził się zwielokrotniony przez echo. Chwilę później do tego dźwięku dołączył się stukot obcasów pani sędzi na posadce. W drzwiach ukazała się kobieta, ubrana w tradycyjny czarny sędziowski strój, z medalem sądu najwyższego, przestawiającego wagę, na której po prawej stronie leżał pokeball, a po lewej młot sędziowski. Miało to oznaczać potęgę władz nad pokemonami, ale popularnie uwaza się to za symbol tego, że pokemony są naszymi panami, naszym sądem. Sama pani sędzia była kobietą w średnim wieku, gdzieś koło 40-stki. O dziwo, w okolicy ust widać było lekki zarost. Oczy miała półprzymknięte, jakby te rozprawy ją nudziły. Nawet jej postawa wskazywała na to, że chce jak najszybciej uderzyć młotem, oskarżyć ofiarę i wrócić do swojej rodziny. Charles Ecco tez tego chciał. Tez chciał, żeby wydano na nim jak najszybciej wyrok, najlepiej dożywotni i pójść do celi, gdzie przynajmniej miał co jeść, a inni więźniowie będą nawet dla niego mili. Oczywiście, dopóki nie wypracuje sobie odpowiedniego szacunku. - Charlesie Pablo Deserto Ecco, lat 37, zamieszkały w Jotho, Olivine City. Pracuje pan u liderki Jasmine jako podpora treningowa. Oskarżony o zabójstwo tejże liderki pod celem przejęcia jej gymu jako następca. - przeczytała werdykt. Charles tylko skinął głową. Nawet nie mrugnął okiem. Od dziecka juz taki był. Wykorzystywał słabe serca ludzi do zjednania ich ku sobie, a potem okradał ich z tego, co najcenniejsze. W tym przypadku, chciał ukraść jej Ampharosa, oraz prawo lidera. Szlag by trafił jej Steelixa, który rozwali całe fundamenty, na których stała sala i wpadł. Ale to nic. I tak zamierzał tym czynem zakończyć swoją karierę przestępcy i zacząć normalne życie jaki lider stalowego gymu. W międzyczasie do sali wprowadzano różnych niby-świadków, ale tylko jeden był wiarygodny. A był nim najlepszy przyjaciel Jaśminy, kapitan statku "Albatros Wingull", Ferdynard Junglesood. On rzeczywiście był w pobliżu, jak doszło do wypadku. Oto jego relacja. - Ferdynarze Junglesood, czy przysięga pan mówić tylko prawdę, całą prawdę i prawdę na tę Biblię? - zarecytował przewodniczący, a Junglesood powtórzył. - Proszę, niech pan przestawi swoją relację wydarzeń, które doprowadziły Jasminę Stelong do śmierci. - rzekł uroczyście sędzia, a Ferdynard zaczął z wahaniem. - Em, to było tak... Jak zwykle, rano, gdzieś tak pomiędzy 6 a 7 godziną przychodziłem na pokład swojego statku. Tak się składa, że trasa przechodziła obok sali Jasminy, a ja lubiłem z nią pogadać i skosztować jej herbatników, które były twarde jak stal, się wie. - zachichotał z własnego dowcipu, po czym ciągnął. - Tak więc, na czym skończyłem? A, na ciastkach. No, więc skręciłem w stronę alejki i w odległości mniej więcej 6 metrów usłyszałem hałasy, świadczące o walce. Pomyślałem wtedy, że warto ujrzeć, jak Jaśminie walczy z trenerem, bo to był widok jakich mało. No i wraz z tym, jak się zbliżałem, odgłosy nasilały się coraz bardziej. Uchyliłem nieco drzwi, a moi oczom ukazał się widok. Jasminie stała na podwyższeniu, które było prawie w całości rozwalone, a przed nią stał mężczyzna, tyłem do mnie. Jednak mignęła mi jego twarz i zauważyłem, że to był Pablo. Pomyślałem, że może oni walczą tak dla sparringu, więc odeszłem, nie interweniując. To był mój błąd. Po 15 minutach, jak już byłem w porcie, ziemia zatrzęsła się, a do moich uszu dobiegł odległy grzmot. Natychmiast podbiegłem w stronę dźwięku, a widok, jaki mi się ukazał, znacie. Tam, gdzie miał stać gym, w ziemi ziała dziura. Na dnie malowały się szczątki dawnej imponującej budowli, jaką była sala. - dokończył smutno. Charles zauważył w jego oczach lży. Widocznie był bliskim przyjacielem Jasminy. Dalsza część rozprawy ciągnęła się podobnie. przychodzili świadkowie, adwokaci zadawali pytania i kłócili się między sobą, aż w końcu nadeszła chwila, w której miał zapaść wyrok. - Cisza! Proszę, o spokój - młotek zastukał w blat, po czym sędzia Horcany, bowiem tak się nazywała ta pani, rzuciła w stronę ławy przysięgłych - ława przysięgłych już zadecydowała, jaki wyrok ma spaść na Charles Pablo Deserto Ecco. - skinęła w jej stronę, a z pierwszego rzędu powstał staruszek z białą brodą i łysiną. Był to pan Fuji, wiekowy mędrzec. - Dziękuję, wasza sędziwość. Ława przysięgłych oznajmiła, że Charles Pablo Deserto Ecco, oskarżony o zamordowanie Jasminy Stelong, liderki stalowej sali, jest winny! - rozległy się brawa, tu i tam były gwizdy. Po raz kolejny rozległo sie stukanie. - Proszę o spokój. A więc, Charlesie Pablo Deserto Ecco, w związku z wolą ławy, karzę cię na dożywocie, bez warunkowego zwolnienia. - dokończyła i wstała z głównego miejsca, po czym poszedła w stronę wyjścia. Lud klaskał, ale nikt nie zauważył, że Charles mrugnął okiem w stronę Ferdynarda. W końcu, nikt nie musiał wiedzieć, że Charles miał już dosyć i że wolał pobyć w więzieniu parę latek, zanim ucieknie. W tym celu zapłacił kapitanowi za skłamanie. Był bardzo zadowolony. Pokazał, ze stoi nad prawem i może decydować o wyniku wyroków. Wasza gra: Mam 2 gry u Kubaxa, 1 u kakao', 1 u Bulbinka, ale coś nie mam na nią ochotę. Oprócz tego mogę się pochwalić zawieszoną grę u Prince (xD), oraz starą grę, u której okazało się, że MG ma problemy z tym, jak mi odpisać, bo moje odpisy były chyba za wysokie (nie powiem, jaki to jest MG, bo on wie, ja wiem, a wy nie musicie). Ten post byl edytowany przez Whiriple Wczoraj, 07:00 PM -------------------- ![]() Gry MG. (Czyli mój przykład beztalencia) Zbuntowany nastolatek staje się szefem eksperymentalenj bandy - czyli gra u Bulby. Motocyklista przemierza świat w uciecze przed bratem, jednocześnie marząc o spotkaniu z nim, żeby wgnoić jego głowę w ziemię - czyli gra u Księcia (zawieszona do odwołania) Młody żołnierz staje się jednym z nielicznych rekrutów pewniej organizacji zwanej O.Vox - czyli gra u Kubaxa Czarodziej zaczyna niezwykły okres nauki, bo w szkole magii i czarodziejstwa! - czyli gra u kakao' Electabuzz, żeby stać się silnym wielkim pokemonem, musi przejść morderczy sprawdzian życia - czyli druga gra u Kubaxa Projekty, których jestem krytykiem. ![]() |
Wczoraj, 07:59 PM
Post
#146
|
|
![]() Chillsheep Grupa: Operator Postów: 3911 Płeć: Mężczyzna |
Szajni Błędy są, zwłaszcza przy tych nieszczęśnych dialogach (zbędne kropki), raz czy dwa zmieniłeś sędzinie płeć (określając ją w rodzaju męskim), ale jestem chory i nie chce mi się więcej szukać. Większość Twoich podań była odrzucana głównie dlatego, że była nudna, a jak już nawet okazywała się ciekawa, zawierała za dużo błędów. Które to już podejście? Piąte? Szóste? No to brawo, nareszcie hista mnie zaciekawiła. Co tam jeszcze... A, tak - pouczenie. KONIECZNIE popraw te wpadki z kropkami w dialogach. One są tam zbędne, rzadko kiedy się je daje, więc lepiej z nich zrezygnuj, póki co. I nie ufaj do końca Wordowi, zwłaszcza staremu, bo ma on tendencje do złego poprawiania błędów. PRZYJĘTY Inni jeszcze mają swoją szansę. -------------------- | DeviantArt || Last.fm || Skanlacje Nid || Pan Wysp (fick) | | OVIS REGIA || KĄKOORS | My new music discovery: R.E.N.O.I.S.E [progressive trance] [UKR] Tune of the Week: Kraftwerk - Metropolis |
Dzisiaj, 09:23 AM
Post
#147
|
|
![]() Also known as Yoroii Grupa: Użytkownicy Postów: 92 Jabber ID: GG: 7396549 Płeć: Mężczyzna |
Nick: Oł bosz, to chyba widać, niet?
Doświadczenie: Całkiem spore. Byłem kiedyś tutaj MG, wiem co i jak. Teraz szkolę swoje umiejętności jako Gracz, ale fachu nie zapomniałem Dlaczego właśnie Ty?: No, nie wiem od czego zacząć... Być może to, że mam skromność do przyjmowania przeciętniaków. Dostrzegam nieoszlifowane brylanty, daję szansę tym, którzy od innych jej nie otrzymali. Mam dobre relacje z graczem, a gry to istna przyjemność. Nie wymagam zbyt wiele. Twoje wady i zalety: (Nikt nie jest idealny :P) + ) Mam sporą wyobraźnię + ) Nieograniczone zasoby weny + ) Mniejsze wymagania + ) Można u mnie grać w innego rodzaju PBFy, na przykład Spellforce. + ) Spora ilość prowadzonych gier, ale to już potem. - ) Czasami popełniam błędy, ale to głównie w długich tekstach. W krótkich, notorycznych odpisach nie robię takich byków. - ) Krótkie odpisy Kontakt (GG/Jabber, etc): Nie używam teraz gadulca, zepsuł się i nie mam zamiaru go naprawić. Ilość prowadzonych gier: Początkowo to z 7-8, aczkolwiek później nawet 10. Twoja znajomość Pokemonów: Nie obchodzą mnie te wszystkie Rangery i Rescue Teamy, jedyne regiony które rozumiem i znam to Kanto, Johto, Hoenn oraz Sinnoh. Przykładowe WŁASNE opowiadanie: Stefan rzucił torebkę po chipsach do wody w doku trzynastym portu północnego. Stan środowiska nigdy nie był jakąś ważną dla niego rzeczą, a ponadto był leniwy; nie chciało mu się przejść do śmietnika po drugiej stronie doku. Już miał wstać i przejść się pod market. Chciało mu się pić, a zaprzyjaźniony konsument alkoholi spod sklepu często kupował mu pożądany napój, którego przed osiemnastką nikt by mu nie sprzedał. Nagle usłyszał gwizdek. Odwrócił się, ale już wiedział kogo zobaczy. Nikt nie czepiał się o to, że śmieci. Tylko ona. Jedyna policjantka na wyspie, która znała każdy jego występek. Stefan miał podejrzenia, że go śledzi. -Stefanie Malinowski! Podnieś ten papierek i wyrzuć go, jak przystało na porządnego obywatela! -Dzień doberek, pani władzo. - *ale to syfnie zabrzmiało* pomyślał, uchylając czapki. Lubił się w ten sposób przedrzeźniać z policjantami. Niestety muszę pani zakomunikować, że ten obiekt, nazwany papierkiem, rzekomo mój, do mnie nie należy. -Nie pierdol. Raz, widziałam jak go rzucałeś. Dwa, mogę użyć Growlitha, żeby sprawdził Cię po zapachu. Trzy, nawet jeśli, to i tak w Twoim obywatelskim obowiązku leży dbanie o środowisko. -No to dlaczego pani oficer tego nie zrobi? -Bo Ty masz bliżej. -Możemy się zamienić, co uczynię z chęcią. Strasznie tu śmierdzi śledziem. -Skończ się wydurniać i wyrzuć ten papierek. *Suka* pomyślał Stefan, schylając się po śmieć. Podniósł go i pogniótł w dłoni, wyobrażając sobie, że to głowa policjantki. *Kiedyś, kurwa jej mać, złapię Blastoisa i przestanie mnie straszyć tym jej pieskiem. Wypcham mu łeb i powieszę sobie na ścianie.* Podszedł do śmietnika i wrzucił weń papierek. -Zadowolona, pani oficer? -Dziękuję za współpracę, obywatelu. A teraz ona się z nim drażniła. Jego to nie ruszało. Uśmiechnęła się krzywo i odeszła. Gdy była jakieś pięć metrów dalej, Stefan nie wytrzymał i kopnął w śmietnik, wywalając go i całą jego zawartość. Niestety, policjantka miała słuch nietoperza, nos psa, oczy muchy i całe szczęście tylko ruchy żółwia. Zaczął uciekać zanim jeszcze zagwizdała. *** Biegł i nie zatrzymywał się, póki jego oczom nie ukazało się ogrodzenie z siatki wysokiej na dwa i pół metra. Ucieszył się. Wiedział, co to za miejsce. Właściwie, jeśli chodzi o dokładne określenie, nie mógł odpowiedzieć. Wiedział tylko, że jest to jakaś prywatna posesja, bo policjantka tu nigdy nie wchodziła i pościg za nim kończyła przed ogrodzeniem. Zręcznie wdrapał się na siatkę, a później rytmicznymi ruchami znalazł się po drugiej stronie. Tylko, co teraz? Gdyby wrócił tam skąd uciekał, pewnie padłby ofiarą jej krwiożerczego psa, a tego by nie chciał. I wtedy, spojrzał za siebie. Ujrzał wielki, piękny pałac, z pozłacanymi gzymsami i filarami. Początkowo zaczął się zachwycać ogromem dzieła, ale później zrozumiał, że jest to jedyne wyjście. Zapalił sobie jednego jointa, a następnie wszedł do środka. *** Początkowo był pewien, że trafi do jakiegoś nadzianego biznesmena i uda mu się zwędzić trochę kasy, ale gdy był już w środku, przekonał się, że wcale tak nie będzie. Zamiast pięknego wnętrza, ujrzał zasyfiałe i pokryte pajęczyną tynki, zapewne od wielu lat niezagospodarowane pomieszczenia. Liczne korytarze, kręte alejki i setki drzwi. Tylko gdzieniegdzie były jakieś obrazy, na których przedstawione były przeróżne pokemony. *O w dupę jeża, ile bym miał mamony, gdybym wszystko to zwędził i sprzedał…* pomyślał, jednocześnie zdejmując ze ściany malowidło Arceusa. Już zaczął fantazjować, ile to by było browarków… -Wowwow! – i z zamyślenia wyrwał go głos tego krwiożerczego psa… Jego szczekanie rozpoznał by nawet w milionowym stadzie takiego samego gatunku pokemonów… *Kurwa, to ta rąbnięta stróż prawa! Muszę stąd zwiewać…* - wyrzucił gdzieś obraz, a następnie pobiegł. Wśród pozbawionych ciemności okien, nie wiedział gdzie się schować… Każde drzwi mogły być bramą do piekła. -Stój, obywatelu Malinowski! – nagle przed nim wyłoniła się sylwetka wiecznej zrzędy, czyt. Policjantki. *Kurde, nie mam gdzie się ukryć!* - zdenerwował się, ale szybko zauważył nowe wyjście – drzwi. Co prawda, nie wiedział gdzie prowadzą, ale na nich był klucz i można by było się zatrzymać na chwilę. Nie myślał ani chwili dłużej, i przestraszonym krokiem wbiegł do środka. Zręcznym zagraniem wyjął klucz i od razu go wsadził po drugiej stronie. *Uff… Teraz jestem już z dala od nich…* - pomyślał, łapiąc dech. Odwrócił się na chwilę od wejścia I po prawicy swej ujrzał włącznik światła. Więc sięgnął ku niemu i serdecznym palcem wcisnął go, jak przycisk na klawiaturze. I wtedy, stała się światłość. Zrozumiał, że pomieszczenie jest bardzo duże, i pełne różnych rzeczy… - Kurde, jak kiedyś tutaj wrócę, to zwinę wszystko i opylę na Allegro. – powiedział, jednocześnie patrząc na wszystkie rzeczy. Od wielkich urządzeń, przez małe zestawy z fiołkami chemicznymi, kończąc na wszelakich matematycznych zapiskach. Ale najbardziej – nie wiadomo czemu – zainteresowały go substancje chemiczne. Co prawda, nie rozumiał o co chodzi, ale pomimo brał co chwila inny pojemnik, a jego zawartość wrzucał do innego. W taki sposób, udało mu się zrobić sztuczne fajerwerki na wysokość 20 cm, ale druga próba była już tragiczna. Gdy zmieszał niebieski płyn z zielono-żółtym, otrzymał ogromne, białe płomienie, które szybko osiedliły się na drewnianych zdobieniach i całe pomieszczenie zapełniło się dymem. A regularny palacz, Stefan, już po chwili zaczął dławic się spalenizną, a później padł na ziemię i zemdlał. Cały pałac spłonął, a nieszczęsny alkoholik już nigdy nie odnalazł wyjścia z domu. Jego zwłoki odnaleziono dopiero cztery miesiące później… Dzisiaj, spalony pałac to główna atrakcja wyspy Cinnibar. Od kiedy osiedliły się tam wszelakie pokemony, wielu trenerów przyjeżdża na wyspę właśnie ze względu na to. Kompan Stefana, Jarosław, już nigdy, ale to przenigdy nie sięgnął po alkohol, cały czas opłakiwał go w kościele. Opowieść o nieszczęsnym pijaku dosięgnęła nawet oddalonych wysp Sevii. Właśnie to wydarzenie zapoczątkowało inne – JP na 100%. Wasza gra: Oł maj gudnes, nie chce mi się kopiować z tamtego zgłoszenia, ale to na tej samej stronie, więc nie ma trudu zajrzeć. (W opowiadaniu użyłem przekleństw by lepiej podkreślic sens opowiadania) Ten post byl edytowany przez BrockObama Dzisiaj, 09:40 AM -------------------- Tak się kończy, gdy wyzywasz Indianę na pojedynek nożowy. ![]() ![]() ![]() ![]() QUOTE(Nąsęsopedja) Obama jest synem Kenijczyka i Amerykanki. Urodził się podobno w Honolulu, ale gdzie dokładnie, trudno powiedzieć: sam twierdzi, że rodzice poznali się w Manoa na studiach, jednak imię „Barack” wskazuje na to, że został poczęty w mało luksusowych warunkach. Obama od 6. do 10. roku życia uczęszczał do szkoły w Dżakarcie, stolicy Indonezji. Tam zapewne nabył swoją wspaniałą opaleniznę. Wystąpił też kiedyś w grze Mortal Kombat jako Baraka. Mówi się, że w żyłach Obamy płynie polska krew – jego dziadek zjadł kiedyś polskiego misjonarza. A ja mam swoje miasto, wy się cieszcie wioskami! O! Obama wie! On też to zna! A teraz moje PBFy: Gra u Razzy'ego Gra u Chomiczka, druga próba Imię i nazwisko: Yoroi Bettoshuwan Pokemony: ![]() | Płec: Mężczyzna | Ataki: --- | Płec: Mężczyzna | Ataki: ---Gra u Kakaa' Imię i nazwisko: Latham ,,Lavel" Veloso Pokemony: | Płec: Mężczyzna | Ataki: Sleep Powder, Constrict, Ingrain, Vine WhipGra u Messiego Imię i nazwisko: Lucas Screamstorm Pokemony: ![]() | Płec: Mężczyzna | Ataki: ---Przedmioty: --- Gra u Kubaxa Postac: | Płeć: Mężczyzna | Ataki: Headbutt, Leer, Focus EnergyPartner: | Płec: Mężczyzna | Ataki: ---A na koniec... oto kim ja jestem! ![]() |
Dzisiaj, 10:43 AM
Post
#148
|
|
|
Kosmiczny Wojownik Grupa: Użytkownicy Postów: 85 Płeć: Mężczyzna |
Nick: Cody
Doświadczenie: Byłem MG na kilku mniejszych forach. Dlaczego właśnie Ty?: Mam dużo wolnego czasu. Jestem tolerancyjny i chcę być Mistrzem Gry (na tym forum) od dawna. Twoje wady i zalety: (Nikt nie jest idealny :P) Plusy : + Dużo wolnego czasu +Ciekawe pomysły na gry +Możliwość gier w świecie mojego FF +Można będzie też grać w regionie Arvia (patrz. Arvia-Dex) Minusy: - Siadł mi laptop i aktualnie pracuję na umierającym siedmioletnim kompie. Z racji tego, że i on może paść mogę czasem znikać (na szkolny komputerze napiszę, że mnie nie będzie przez jakiś czas) - Nie mam jeszcze gry u żadnego MG - Czasem zrobię jakiegoś ortografa, czy coś w tym stylu. - Wyjdzie w praniu XD Kontakt (GG/Jabber, etc): Numer GG podam Administratorowi na PV Ilość prowadzonych gier: Trenerskie: 4, Kosmiczni Wojownicy: 2, o super-bohaterach: 4, pokemonowe: 1 Twoja znajomość Pokemonów: Bardzo duża. Interesuję się nimi prawie całe życie. A jakby coś było nie tak mogę sprawdzić w necie. Przykładowe WŁASNE opowiadanie: Kolejny ostry kolej podrapał skórę Meggie. Jeszcze tylko trochę. Myślała ona idąc dalej przed siebie. Meggie była Poochyeną. Zgubiła się, gdy oddaliła się od stada. Przemierzała teraz ciemny las kalecząc się o kolce. Meggie nie chciała nawet myśleć jaka roślina może być tak kłująca. Nagle w ciszę przerwało hukanie. Meggie przeraziła się, lecz gdy ujrzała sprawcę odgłosu – Hoothootcha – była spokojna. To co zobaczyła teraz ją przeraziła. Ukryła się pośpiesznie za krzakami i spojrzała na powód strachu. Był to Schyther, Scizor, Gengar i Beedrill. - Oficjalne zabranie Gangu Pokemon otwarte – oznajmił Scizor. Meggie poczuła jeszcze większy strach. Gang Pokemon! To byli najgorsi bandyci w historii! Już miała uciekać, lecz gdy się odwróciła ujrzała Scythera. - Mamy szpiega – oznajmił. - Z przyjemnością go nastraszę – powiedział Gengar. - A ja użądlę – uśmiechnął się Beedrill. - Jestem dziewczyną! – krzyknęła Meggie- Zgubiłam się! - Ale słyszałaś nas? – spytał Scizor. - Tak, ale… - Milcz!- krzyknął z potwornym uśmiechem Gengar. - Co z nią zrobimy? – spytał Scyther. - Dołączy do nas. W nagrodę otrzymasz dużo jagód – uśmiechnął się Scizor. - NIE! NIGDY! - To cię pokroję? Wybieraj! - Dobra! Dołączam do was! Nie oprę się jagodą – powiedziała Meggie. W nocy, gdy wszyscy spali mała Poochyena postanowiła się wymknąć. W końcu dotarła do swego stada. Za nim zdążyła ich obudzić złapał ją Gengar. - I co teraz, mała? – spytał. Meggie była bezradna. Mimo wszystko zaczęła się szarpać i gryźć ile mogła. Właśnie wtedy zabłysła i ewoluowała. Kilka ciosów chrupania i Gengar padł. Szybko też rozprawiła się ona z resztą bandy. Mimo to nikt nie uwierzył Meggie, z wyjątkiem tego, że ewoluowała… Wasza gra: Niestety brak. -------------------- ![]() O Togetic ^^ QUOTE Jestem Bond. James Bond Jestem Gej. Siergej. |
Dzisiaj, 09:06 PM
Post
#149
|
|
![]() Chillsheep Grupa: Operator Postów: 3911 Płeć: Mężczyzna |
Cody Nominacja w LOL Zonie mówi wszystko - niestety na razie nie prezentujesz zadowalającego nas poziomu. Odpadasz. -------------------- | DeviantArt || Last.fm || Skanlacje Nid || Pan Wysp (fick) | | OVIS REGIA || KĄKOORS | My new music discovery: R.E.N.O.I.S.E [progressive trance] [UKR] Tune of the Week: Kraftwerk - Metropolis |
![]() ![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: 14th March 2010 - 09:32 PM |